Daleko mi do ekoświra, a mojemu sposobowi prowadzenia domu można by wiele zarzucić. Zdecydowanie daleko mi do zero waste home. Jednak staram się jak mogę, aby robić postępy, stale poszerzać swoją wiedzę i stawać się świadomym konsumentem i obywatelem Ziemi. Lubię poznawać inspirujących ludzi, którzy robią coś zupełnie inaczej, niż cała reszta i nie boją się tego. Są prekursorami, przecierają ścieżki, na początku wytyka się ich palcem, a finalnie kolejne osoby przyłączają się do tego ruchu. Dlatego tak zainteresowała mnie książka Bei Johnson „Pokochaj swój dom„, o której dzisiaj chcę Wam kilka słów napisać.

Świadome zakupy to oszczędność pieniędzy, ale także troska o środowisko. W Polsce od kilku lat segregujemy śmieci i jest to już w miarę naturalne. Oczywiście nie wszędzie działa to tak, jak powinno. Co ciekawe, zauważyłam, że działa to lepiej w mojej małej rodzinnej miejscowości, niż w Gdańsku, w którym obecnie mieszkam. Jednak sama segregacja, to dopiero wierzchołek góry lodowej.

To, że codziennie wyrzucasz kilka kilogramów posegregowanych śmieci do kolorowych pojemników nie czyni Cię jeszcze ekologicznym. Ogromnym problemem jest ilość śmieci produkowanych przez ludzi. Oczywiście przodują tu zakłady produkcyjne, jednak gospodarstwa domowe nie pozostają bez winy. Może się wydawać, że „nie, przecież mnie to nie dotyczy”, ale to dotyczy każdego z nas. Pewnie myślisz, że jako jednostka niewiele możesz zmienić, ale to nie jest dobre podejście. Faktycznie, samodzielnie świata nie zmienisz, ale możesz zmienić swój dom, swoje najbliższe otoczeni, a dzięki temu czuć się lepiej i chociaż w małym stopniu przyczynić się do tego, aby innym też było lepiej.

W nocy wystawiamy pojemnik ze śmieciami przed dom, a gdy budzimy się rano, po foliowym opakowaniu płatków śniadaniowych i zabrudzonych papierowych ręcznikach nie ma śladu, jak gdyby zniknęły za dotknięciem różdżki. Co mamy na myśli, mówiąc, że coś „wyrzuciliśmy”? […] W końcu nie rozpłynęły się ot tak, tylko dlatego, że zabrała je śmieciarka.

 

pokochaj swój dom recenzja zero waste home siatki prl

Pokochaj swój dom” – recenzja książki

Jakiś czas temu w moje ręce trafiła książka „Pokochaj swój dom„, którą napisała blogerka i inicjatorka globalnego ruchu zero waste – Bea Johnson.  Do lektury podeszłam z pewnym dystansem, ale także zainteresowaniem. Bardzo lubię historie ludzi, którzy robią coś inaczej, żyją na przekór standardom i kreują swój własny styl życia, nie zważając na brak poparcia, a nawet negatywne komentarze.

Wprowadzeniem do książki jest historia rodziny Bei. Autorka pisze:

Jeszcze niedawno moje życie wyglądało inaczej: miałam dom o powierzchni 280 m kw., dwa samochody, cztery stoły oraz dwadzieścia sześć krzeseł. Co tydzień zapełniałam pojemnik na odpadki o objętości 240 litrów.

Dzisiaj im mniej mam, tym bogatsza się czuję.

Bea opowiada o swoim dzieciństwie, domu rodzinnym i dorastaniu na francuskiej prowincji. Jej ojciec był prawdziwą złotą rączką. Jak coś się w domu zepsuło, to ani myślał, żeby to od razu wyrzucić – brał do ręki śrubokręt i naprawiał. Często znosił z ulicy porzucone sprzęty i nadawał im drugie życie. Potrafił naprawić nawet wypalone żarówki! Mama Bei była wspaniałą, zaradną panią domu. Mimo skromnych środków, niczego im nie brakowało. Gotowała, piekła, sprzątała, prasowała, szyła, robiła na drutach i przygotowywała przetwory.

Trudne początki

Dorosłość przywiodła Beę do Stanów Zjednoczonych, gdzie chciała spełnić swój amerykański sen. Mieszkali wraz z dwójką synów na przedmieściach San Francisco w ogromnym, nowoczesnym domu z oczkiem wodnym i karpiami koi. Jedzenie trzymali w dwóch wielkich lodówkach. Dom nie był zagracony. Wyciągnięte z domu nauki, sprawiły, że duży nacisk kładziony był na zakupy z drugiej ręki. Jednak mimo wszystko, przydomowy śmietnik zapełniał się w niezwykle szybkim tempie. Nie przejmowali się tym, bo przecież stosowali recykling. Żyli dostatnio, mogli pozwolić sobie na wakacje dwa razy do roku i większość zachcianek. Jednak czuli, że to nie tak chcą spędzić resztę życia.

Znaleźli mniejszy dom w innej dzielnicy, pozbyli się 80% rzeczy, które okazały się zbędne lub po prostu dało się bez nich żyć.

[…] odkryliśmy, że mając mniej dóbr materialnych, mamy więcej czasu na to, co sprawia nam przyjemność. Od kiedy przestaliśmy spędzać każdy weekend na strzyżeniu trawnika i dbaniu o nasz wielki dom, przebywaliśmy częściej ze sobą nawzajem.

Zaczęli się dokształcać i testować różne rozwiązania. W końcu zrozumieli, że recykling nie jest odpowiedzią na kryzys ekologiczny. Zaprzestali kupowania pakowanych produktów. Zgromadzili zapas słoików oraz materiałowych woreczków i zakupy robili już tylko w sklepach z produktami na wagę. Na tyłach domu założyli kompostownik, a Bea poszła na kurs botaniki, aby samodzielnie uprawiać jadalne rośliny.

Co zyskasz dzięki książce „Pokochaj swój dom„?

Książka „Pokochaj swój dom” to nie jest zwykły poradnik. Zawarte jest w nim wiele osobistych historii i przykładów, które przemawiają do mnie o wiele bardziej niż suche porady. Autorka opowiada o wzlotach i upadkach zero waste home. Mimo ogromnego oddania idei, pozostaje obiektywna. Przyznaje, że z niektórych nawyków zrezygnowała np. domowa produkcja masła okazała się zupełnie nieopłacalna i nadal kupują pakowane, a papierek poddają recyklingowi.

Na pewno większość czytelników nie będzie w stanie wdrożyć wszystkich zawartych w książce porad i zredukować rocznej ilość śmieci domowych do litrowego słoika, jak to się udało autorce. Sądzę jednak, że każdy wyciągnie z tej książki coś dla siebie – niech będą to małe, osiągalne zmiany lub chociaż świadomość, że można żyć inaczej. Każdy mały krok ma wpływ na środowisko i społeczeństwo.

Pięć prostych kroków do zero waste

Bea Johnson zapewnia, że wprowadzeni zdrowych nawyków w domu wcale nie jest takie trudne – wystarczy postępować według pięciu prostych kroków. Ich kolejność nie jest przypadkowa! Najwięcej potencjalnych śmieci eliminujemy w pierwszych krokach. Ostatnie kroki to ostateczność. Pierwsza i druga zasada odnosi się do zapobiegania powstawania śmieci, trzecia – do przemyślanej konsumpcji, a czwarta i piąta do postępowania ze śmieciami.

1. Odmawiaj rzeczy, których nie potrzebujesz

Zastanów się, czy wszystkie rzeczy, które przynosisz do domu, są Ci potrzebne? Wiem, było za darmo, więc szkoda nie wziąć. Każdy z nas często ulega pokusie. W efekcie przynosimy do domu stosy ulotek, gazetek promocyjnych, dziesiątki długopisów i innych rzeczy, bez których nasze życie byłoby równie dobre. Większość z tych rzeczy nigdy nie zostanie użyta i po kilku tygodniach kurzenia się na półce lub zajmowania miejsca w „szufladzie na wszystko” wyląduje w koszu. Dlatego warto zastanowić się dwa razy, zanim wyciągniemy rękę po kuszące darmowe gadżety, które zaraz staną się śmieciami. Pamiętajmy, że zabierając je ze sobą do domu, głosujemy na nie i przyczyniamy się do ich dalszej produkcji.

Czego można odmówić?

  • plastikowe artykuły jednorazowego użytku
  • darmowe gadżety wręczane na targach pracy, konferencjach itp.
  • miniaturowe kosmetyki w hotelu,
  • śmieciowa poczta,

2. Ograniczaj liczbę rzeczy, których potrzebujesz

Przed każdym zakupem zastanów się „Czy naprawdę tego potrzebuję?” oraz „Czy będę tego używać?”.  Te dwa proste pytania sprawią, że Twoje decyzje zakupowe staną się bardziej świadome.

Ograniczyć można nie tylko przyszłe zakupy, ale również rzeczy, które już mamy swoim posiadaniu. Przejrzyj wszystkie rzeczy i urządzenia, które masz w domu. Czy wszystkie są niezbędne? A może tylko zajmują miejsce? To, co uznasz za zbyteczne możesz sprzedać lub oddać komuś, kto będzie używał tego częściej.

Wybieraj przedmioty wyższej jakości. Są droższe, ale posłużą dłużej. To naprawdę się opłaca. Skorzysta na tym Twój portfel i środowisko. Pamiętaj, jakość, a nie ilość.

3. Użyj ponownie

Stosując się dwóch poprzednich punktów, w Twoim domu nie pojawi się wiele rzeczy, których będzie trzeba używać ponownie. Jednak na pewno się takie pojawią. Ponowne używanie może kojarzyć się z chomikowaniem (do którego mam skłonność), ale tak nie musi być.  Świetnym przykładem są chociażby siatki ze sklepów spożywczych. Używam ich ponownie do przechowywania butów w szafie lub używam zamiast worków na śmieci w łazience. Puste słoiki wykorzystuję do robienia przetworów, przechowuję w nich sypkie produkty lub wyszukuję jakieś super DIY.

4. Oddaj do recyklingu

Niektóre produkty można przetworzyć i wykorzystać ponownie materiały, z których zostały wyprodukowane. Są materiały, które mogą być przetwarzane bez końca np. papier, stal, aluminium czy szkło. Jednak sprawa wygląda gorzej w przypadku niektórych tworzyw sztucznych, których nie można ponownie przetopić. Nie będę tu się zagłębiać w zagadnienia omawiane na moich studiach inżynierskich, ale jeśli kogoś to zainteresuje, to tutaj można poczytać o duroplastach i termoplastach 🙂

5. Kompostuj całą resztę

Kompostowanie to recykling materiałów organicznych. Kompostowanie to proces całkowicie naturalny. W kompostowniku pracują dżdżownice, które przerabiają organiczne resztki jedzenia oraz odpady zielone z ogrodu w odżywczy nawóz, który można wykorzystać później w ogrodzie. Kompostować można obierki z owoców i warzyw, liście herbaty, fusy po kawie, wytłoczki po jajkach i rozdrobnione skorupki jaj.

 

recenzja książki pokochaj swój dom bea johnson zero waste

„Pokochaj swój dom” to prawdziwa kopalnia wiedzy o zero waste i sposobach na świadome prowadzenie gospodarstwa domowego. Porady podzielone są na różne sfery życia. Znajdziecie tam mnóstwo sposobów na racjonalne prowadzenie kuchni – od wyposażenia spiżarni, przez przyjmowanie gości, aż po garść przepisów, na produkty, które wydaje nam się, że możemy kupić tylko w sklepie np. musztarda, chrzan czy anchois.

W kolejnych rozdziałach znajdziemy porady, jak zminimalizować ilość łazienkowych odpadów i wprowadzić tam przedmioty wielokrotnego użytku. Niektóre rozwiązania przyprawiły mnie o gęsią skórkę, dlatego mój dom nigdy nie będzie zupełnie zero waste. Za to dalej znalazłam ciekawe przepisy na domowe leki, które bardzo mi się podobają, bo jak już pewnie wiecie, lubię naturalne metody walki z przeziębieniem.

Dalej czytamy o organizacji i redukcji wielkości garderoby, prowadzeniu domu i porządkach (tu fajne przepisy na naturalne środki czyszczące), domowym biurze i szerzej o śmieciowej poczcie, wychowywaniu dzieci w duchu zero waste, świętach i prezentach, przebywaniu poza domem oraz zaangażowaniu społecznym.

Mój dom, moje eko zasady

Trzeba przyznać, że powyższa książka jest naprawdę ciekawa i inspirująca. Ciężko przejść obojętnie obok przywoływanych tam faktów i statystyk, które są alarmujące. Na wysypiskach leżą górki naszych nieprzemyślanych zakupów, które wydzielają toksyny i zatruwają nasze otoczenie. Każdy z nas dorzuca do tego swoją cegiełkę, a więc każdy z nas może mieć wpływ na polepszenie stanu rzeczy.

Tak jak pisałam na wstępie, nie jestem ekoświrem i baaardzo mi daleko do zero waste. Zdarza mi się kupować paczkowaną żywność, a kiedy nie zdążę na stragan, to kupuję owoce i warzywa w markecie. Jednak udało mi się wprowadzić w domu kilka zasad, z których jestem dumna. Przyjmuję metodę małych kroków, bo wiem, że wielkie rewolucje nie przyjmują się za dobrze.

Co udało mi się osiągnąć do tej pory?

  • segregowanie śmieci –  segregujemy śmieci zgodnie z wytycznymi w naszym mieście. Niestety podział w Gdańsku ogranicza się do śmieci suchych, mokrych i szkła. Ubolewam, że nie mamy pojemników na makulaturę i tworzywa sztuczne.
  • woda z kranu w bidonie lub wielorazowej butelce – nie kupuję butelkowanej wody. Zawsze mam przy sobie swoją wielorazową butelkę, którą napełniam w domu wodą z kranu, która jest u mnie zdatna do picia i smakuje lepiej, niż ta butelkowana.
  • ponowne używanie opakowań – wszelkie pojemniki, kartoniki czy słoiki otrzymują u mnie drugie życie. W słoikach przechowuję produkty sypkie lub zamykam w nich przetwory. Kartoniki po przesyłkach wykorzystuję do przechowywania lub używam ponownie do wysyłki.
  • torby ekologiczne i siatki – na zakupy chodzimy zawsze ze swoimi torbami ekologicznymi. Te bawełniane są bardzo wytrzymałe i często mają zabawne nadruki, dzięki czemu ich noszenie to czysta przyjemność. Teraz wraca moda na siatki PRL, które wyglądają jeszcze fajniej. Eko-moda jest super!
  • korzystanie ze zmywarki – program, którego zawsze używam trwa 30 minut i zużywa 6 litrów wody na cały cykl. Zmywarkę wstawiam tylko wtedy, kiedy jest całkowicie zapełniona. Kiedyś wzięłam do ręki wiadro i pokazałam Kamili, ile to jest 6 litrów – wspólnie przyznałyśmy, że w takiej ilości wody myjemy ręcznie 4 talerze, więc zdecydowanie bardziej opłaca nam się używać zmywarki.
  • pełna pralka – podobnie sprawa wygląda z pralką, chociaż tutaj nawet nie porywam się na porównania do prania ręcznego, bo zwyczajnie brak mi na to miejsca i czasu. Pilnuję, aby pralka była pełna – nie pierzemy pojedynczych ubrań.
  • sprzedawanie ubrań, które zalegają w szafie – swoje ubrania sprzedaję na vinted.pl, sporadycznie biorę udział w pchlich czy babich targach.
  • kupowanie ubrań w second handzie – od początku roku udało mi się dzięki temu mocno zmniejszyć ilość pieniędzy wydawanych na ubrania. A jaka radość z perełek upolowanych za grosze!
  • zakupy z listą zakupów – o tym i o rozsądnym planowaniu zakupów pisałam już w tym wpisie, znajdziecie tam również darmowy planer do wydruku.
  • mrożenie resztek – warzywa, których nie uda mi się zużyć na czas (bo na przykład wyjeżdżam) kroję w kostkę i zamrażam w plastikowym pojemniku. Wykorzystuję je później do sosów lub zapiekanek warzywnych. Owoce blenduję zazwyczaj na mus i zamrażam w foremkach do kostek lodu – można je później dodać do owsianki lub koktajlu.
  • król ocet – jakiś czas temu ocet stał się moim ulubionym środkiem czyszczącym. Mam w kranie twardą wodę, która zostawia na kabinie prysznicowej fatalnie wyglądający osad. Zwykłe środki do szyb sobie z tym nie radzą, a po użyciu octu schodzi bez większego wysiłku. Myję nim praktycznie całą łazienkę, okna, kuchenkę i zlew kuchenny. Kamila mnie za to przeklina, bo ocet śmierdzi, ale szybko się ulatnia i po krzyku.

zero waste siatki prl it girl ekologiczne siatki prl na zakupy zero waste

Według mnie kluczem do świadomych zakupów jest zrozumienie, że kupując głosujemy na dany produkt czy producenta. Tym samym wspieramy go i nakręcamy na niego popyt. To pomaga w podejmowaniu decyzji zakupowych, bo wiem, jakie produkty chciałabym widzieć na półkach, a które chciałabym żeby z nich znikły.

Próbując coś zmienić, nie rzucajmy się na głęboką wodę, bo to raczej nie zadziała. Na początek warto wprowadzać małe zmiany, które nie wymagają od nas wielkiego zaangażowania i poświęcenia. Kiedy jedna zmiana się przyjmie, możemy myśleć o kolejnej.

 

A jak jest u Was? Prowadzicie ekologiczne domostwo? Staracie się ograniczyć liczbę śmieci wytarzanych przez Waszą rodzinę? Dajcie znać 🙂 

Pokochaj swój dom – w drodze do zero waste
Oceń ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *